Od czasu IV RP nie zdarza mi się komentować rzeczywistości okołopolitycznej i z rzadka śledzę wypowiedzi złotoustych gwiazd mównic wszelakich, ale dzisiaj coś drgęło. Polański Gate ma jedną, znaczącą konsekwencję, o której politycy i komentatorzy nie mówią – i, jak mniemam, nie myślą.
Powiem wprost – to, co się dzieje wokół aresztowania Romana Polańskiego, zwłaszcza fala wszelkich listów otwartych, programów telewizyjnych i komentarzy, jest, moim zdaniem, bardzo groźna dla dzieci będących ofiarami przemocy seksualnej ze strony dorosłych.
W Polsce po raz pierwszy bodaj (poprawcie mnie, Drodzy Czytelnicy, ale chyba po raz pierwszy?) osoby uchodzące w wielu kręgach za autorytety – znani i uznani twórcy, artyści, dziennikarze, posłowie, ministrowie, ambasadorzy – legitymizują seks z dzieckiem i ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości.
Kilka przykładów.
Fragment z Gazety Wyborczej, komentarz Seweryna Blumsztajna:
Apeluję tylko o pokorę wobec wielkiego talentu. To dar, wobec którego jesteśmy bezradni w naszych sądach moralnych. Mogę oczywiście się puszyć, jaki jestem szlachetny – nigdy nie prowadziłem się tak źle jak Polański.
Inny bulwersujący przykład, Zanussi w TVN:
Nie wierzę w niewinność ofiary. Ona nie robi wrażenia, że znalazła się tam przypadkiem.
I jeszcze Dorota Stalińska, tamże:
Po pierwsze to nie był gwałt, a stosunek z nieletnią za jej przyzwoleniem. (…) 13-letnie dziewczynki same prowokują dorosłych mężczyzn.
Nie dziwiłoby i nie bulwersowało odwoływanie się do przedawnienia sprawy, wieku Romana Polańskiego czy innych czynników powiązanych choćby z obyczajowością ówczesnej Ameryki. Jednak obrona Romana Polańskiego i domaganie się jego uwolnienia poparte jest pseudoargumentami obrażającymi dziecko, które padło jego ofiarą.
Seks z dzieckiem jest przez nasze autorytety nazwany “złym prowadzeniem się”, 13-latka jest wprost określana jako winna prowokowania dorosłego mężczyzny do seksu czy winna w ogóle. Stalińska sugeruje, że jeśli dziecko “sprowokuje” dorosłego do seksu, to nie ma mowy o przestępstwie. Karolina Korwin-Piotrowska argumentowała też publicznie, że Samanta “nie była dziewicą”.
Tymczasem podobno 90 proc. bloggerów komentujących tę aferę jest przeciwna wypuszczaniu Polańskiego. Coś sprawia, że ludzie powszechnie uważają, iż za seks z dzieckiem reżyser powinien być osądzony i – jeśli tak zdecyduje sąd – poddany karze. Tajemnicą jest dla mnie, dlaczego celebryci powszechie prezentują zdanie przeciwne, ale coś jest na rzeczy.
I już abstrahując od samego reżysera i jego przeszłości, bo nie znając faktów nie podejmuję się żadnej oceny.
Jednym z osiągnięć naszej cywilizacji jest ochrona dziecka przed wykorzystaniem seksualnym. Ustawodawcy każdego cywilizowanego kraju świata starają się maksymalnie chronić dzieci. W naszej kulturze strach i obrzydzenie przed pedofilią są tak zakorzenione, że pomysł przymusowej chemicznej kastracji pedofilów, mimo równoczesnych wątpliwości co do zgodności z niezbywalnym prawem człowieka do decydowania o swoim ciele i zakazem tortur, ma ogromne poparcie społeczne.
Wiemy, że dziecko nie jest w stanie świadomie i z dorosłego punktu widzenia zdecydować o seksie. Rozumiemy też, że czymś zgoła innym są “zabawy w doktora” pomiędzy dziećmi, a czym innym seks osoby dorosłej z dzieckiem.
Każdy seksualny kontakt osoby dorosłej z dzieckiem – czy to za jego “zgodą” czy nie, jest wykorzystaniem dziecka do swoich celów. Nikt przy zdrowych zmysłach nie ma co do tego wątpliwości.
Krzywdzone dziecko ma najczęściej tylko jedno wyjaśnienie takiego stanu rzeczy – “to moja wina”. Dzieje się tak zwłaszcza w wypadku wykorzystania seksualnego i przemocy – a to dlatego, że ogromna większość przypadków rozgrywa się we własnej rodzinie, o której dziecko nie jest w stanie myśleć źle. “To moja wina” jest najprostszym wyjaśnieniem każdej ofiary, pozwala bowiem zachować poczucie kontroli – “jeśli ja jestem zła, poprawię się i przestanę cierpieć”. Dzieci nie potrafią myśleć negatywnie o swoich najbliższych.
I w tym właśnie widzę niebezpieczeństwo afery z Romanem Polańskim w tle. Polska elita wywraca do góry nogami cywilizowane myślenie o wykorzystaniu dziecka. Tymczasem skala problemu w Polsce jest szokująca. Biorąc pod uwagę polskie badania: Niebieska Linia i Fundacja “Dzieci Niczyje” podają:
blisko 4% dzieci z Warszawy co najmniej raz miało kontakty seksualne z osobą dorosłą.


Powiedzieli…