mikroblogging a ciągłość życia
słucham konferencji ‘rewolucja w komunikacji’ - aktualnie odbywa się przemówienie na temat twittera/blipa. dowiaduję się, że życie nie składa się z odkrywania leku na raka, a z jedzenia pizzy. a ponieważ blip/twitter umożliwia poinformowanie ludzi (znajomych nazwijmy ich), że akurat jem pizzę, to rzekomo świetne narzędzie uzmysławiające nam ciągłość życia. w tym sensie blip/twitter jest lepszy od bloga, skoro w każdej chwili mogę poinformować otoczenie, że właśnie maluję paznokcie lub wycieram nos. pan prowadzący nie omieszkał wspomnieć, że ten rewolucyjny trend to świetne narzędzie dla marketingowców. zaiste, wystarczy że napiszę że paznokcie maluję lakierem l’oreal, a nos wycieram chusteczką cleanic. cudowne.
z drugiej strony krótki komunikat dostarczany natychmiast powoduje ogromne konsekwencje dla przekazywania newsów oraz dla ich komentowania, dzielenia się nimi, a zatem i kreowania ich przez odbiorców. wyobrażam sobie świat, w którym depesze agencyjne wysyłane do mediów zostaną zastąpione przez blipy prosto do użytkowników, rozchodzące się zresztą promieniście w ciągu kilku minut. świat bez mediów to kusząca wizja, ale jeśli wszyscy znajomi zaczną przesyłać mi informacje, co akurat jedli, to w porze obiadowej mogę nie zauważyć blipa o ataku terrorystycznym. do tego wszystkiego pomysł wysyłania na komórkę blipów ze sklepów, obok których akurat przechodzę, wydaje mi się koszmarem.

“do tego wszystkiego pomysł wysyłania na komórkę blipów ze sklepów, obok których akurat przechodzę, wydaje mi się koszmarem.”
a ja o czymś takim mówiłem? jak już takie bzdurne pomysły opisujesz, to może napisz, czyjego są autorstwa, bo z kontekstu wynika, że mojego, a ja nie przypominam sobie, żebym o czymś takim wspominał.
nie mówiłeś akurat o tym, ale też pomysł, przyznasz, nie jest nowy. wielu marketingowców dałoby się pochlastać za narzędzie wysyłające smsy do przechodzących obok ich sklepu klientów ‘wstąp teraz, tylko u nas z tym smsem 10%zniżki’ czy coś w tym guście. BTW moja notka jest dowodem, że wysłuchałam Twojego wystąpienia ze sporym zainteresowaniem
skoro pomysł nie jest nowy, a marketingowcy daliby się pochlastać (technicznie też żaden problem), to dlaczego tego nie ma?
ależ o ile mi wiadomo, te pomysły są już od jakiegoś czasu testowane i wdrażane, czy to z użyciem RFID czy tez GPSa w komórce. w USA w zeszłym roku ten pomysł wprowadziło dwóch operatorów
jak na coś co ma być takie rozrywane przez marketingowców to rozpowszechnia się zastanawiająco wolno.
po prostu pomysł jest beznadziejnie głupi, o czym wszyscy wiedzą. jak to ktoś napisał, gdyby dostawał sygnały z każdego sklepu, obok którego przechodzi, zapewne wyjąłby komórkę i walnął nią w witrynę.
“w USA w zeszłym roku ten pomysł wprowadziło dwóch operatorów :)” którzy? na jaką skalę?
nie wiem więc po straszysz ludzi jakimś bajkami o żelaznym wilku czy okropnym blipie, który będzie wysyłał do nich smsy gdy będą przechodzić obok sklepu. zdajesz sobie zapewne sprawę, że dla 99% czytelników, przeczytanie “pomysł wysyłania na komórkę blipów ze sklepów, obok których akurat przechodzę” zostanie zrozumiany w taki sposób, że pomysł ten padł ze strony autorów blipa.
rozumiem, że jako przedstawiciel blipa nie jesteś w stanie napisać na cudzym blogu ‘tak, tak, rozumiem zagrożenia’. także na konferencji nie słyszałam konkretnej i rzeczowej odpowiedzi na pytania o możliwy spam i inne zagrożenia wiążące się z podobnymi systemami.
btw nie straszę ludzi żelaznym wilkiem, a na wiele Twoich pytań wyczerpujących odpowiedzi udziela google
Trochę tego mikroblogingu jednak jest. Najlepszy przykład, że inwestują w to nawet operatorzy telekomunikacyjni, jak na przykład na bramce MAX orange.