wywarzanie drzwi otwartych
od czasu moich początków na grono.net chodzi mi po głowie kwestia zachowań ukształtowanej społeczności wobec swoich nowych członków. teoretycznie bowiem (na przykładzie grona choćby, ale też wiadomosci24) zapraszamy nowe osoby aby być tam z nimi, a w praktyce po przejściu określonej liczby użytkowników tworzone są zamknięte fora dla ‘nas’ - ’starej elity’ która jak wiadomo jest lepsza, fajniejsza, mądrzejsza, lepiej się znająca i w ogóle bardziej pod każdym względem niż ci nowi.
to typowe dla procesu grupowego dążenie do zacieśnienia więzi pomiędzy członkami naszej grupy w odniesieniu do otoczenia, jakie w tym wypadku stanowią członkowie nowi. struktura takich społeczności przypomina cebulkę - w istocie jest to struktura typowa dla grup w ogóle, identyfikacja z grupami maleje wraz z rozszerzaniem się ich kręgu czy liczebności, ale jednocześnie możliwa jest pewna gradacja związana z przenikaniem się członków, powtarzaniem ich w rożnych grupach. ktoś identyfikuje się jako Polak, katolik, student, student politechniki, student informatyki na 3 roku na seminarium u prof. iskińskiego, użytkownik maca, wreszcie członek grupy swoich przyjaciół etc. gdzieś tam jest miejsce na ‘członka społeczności grono.net’ czy jakiejkolwiek innej.
(swoją drogą ciekawą kwestią jest, jak dzięki dostępowi do nowych technologii mieniła się przynależność do grup społecznych)
to, co zastanawia, to brak jednolitego, interdyscyplinarnego spojrzenia na kwestię społeczności, także z punktu widzenia opisanego od dawna przez psychologów modelu zwanego procesem grupowym (który to model rzecz jasna nadaje się do opisania społeczności 2.0 tak jak w każdej innej grupy). wciąż teoretycy trendów w sieci są głównie marketingowcami, dziennikarzami, specjalistami IT lub wolnymi strzelcami; opisując trendy, motywacje i zachowania w sieci często wywarzają otwarte od dawna drzwi.
* a może podział nowi - starzy spełnia w internecie identyczną funkcję, jak poza nim wszelkie cechy różnicujące ludzi? w społeczności internetowej jeśli tylko ktoś przekracza barierę wejścia, przestaje być postrzegany przez pryzmat cech widocznych w realu na wejściu - wszystkich pozawerbalnych komunikatów na czele z wiekiem, przynależnością do grupy etnicznej, statusem majątkowym czy pewnością siebie. kiedy przestaje się liczyć na przykład wiek rozmówców, będący w realu naturalną ( także kulturową!), bo widoczną od razu różnicą pomiędzy dwoma potencjalnymi uczestnikami wymiany treści, inne cechy stają się podstawą kategoryzacji i inne świadczą o przynależności do danej grupy.

grono.net jest chyba złym przykładem, gdyż jak rozumiem ma składać się z mikrospołeczności znajomych (ja raczej nie będę traktował z góry kogoś, kto przyszedł niedawno na grono, a jest moim znajomym od lat). grono nie jest jak cebulka (albo precyzyjniej: nie było, nie wiem, co się tam dzieje od lat). podobnie nie są jak cebulka inne serwisy oparte na sn.
dużo lepsze są przykłady np. z grup usenetowych, gdzie wszyscy siedzą “na kupie” i nie można się schować w małym kręgu osób, z którymi wiążą nas jakieś pozainternetowe więzi. tam obowiązywała zasada, że nowy powinien czytać grupę przez pewien czas (i tu był podawany różny czas, nawet 3 miesiące!) zanim się w ogóle odezwie. żeby poznać zwyczaje itd.
nie jest do końca tak, że jest to taka sama cecha jak inne. “nowego” traktuje się inaczej nie tylko dlatego, że jest nowy, ale także dlatego, że np. nie zna wszystkich zasad, zadaje głupie pytania (tzn. pytania, które sami zadawaliśmy, gdy byliśmy nowi). oczywiście w necie chwytamy się wszelkich cech (nicka, numeru ip, maila, bloga) żeby sobie jakoś poszufladkować ludzi, ale chyba z “nowymi” akurat tak nie jest.
Grupa, która nie inwestuje w Nowych, jest sama sobie… winna.