wolna kultura
Czytam “Wolną Kulturę” Lessiga i jestem oczarowana. Na pewno wkrótce pokuszę się o większą refleksję na jej temat, ale na razie napiszę jedno -
abstrahując chwilowo od wolnej kultury jako pewnej rewolucyjnej idei garstki zapaleńców, wiem, że wielu artystów i twórców czuje się skrępowana niemożnością stanowienia o swoim tworze. Sama pytałam Naczelnego, czy mogę na własnym blogu umieścić własne teksty opublikowane już w wiadomosci24.pl. To świadczy raczej o tym, że faktycznymi prawami do moich utworów dysponują jacyś ludzie czy pewne organizacje - a nie ja, jako autorka. I to jest w gruncie rzeczy najważniejszy argument za tym, aby przynajmniej przemyśleć obecny system.
“Wolna Kultura”, jak przystało na książkę twórcy Creative Commons, jest udostępniona w internecie (grupa wolontariuszy przełożyła ją na język polski korzystając z Wiki)


Napisz odpowiedź