header image
 

digartowcy oddolnie

Ciekawy przykład oddolnej akcji w wykonaniu userów digartu miałam dziś okazję śledzić na tamtejszym forum.

Moderator digarta kopiąc w sieci znalazł tajemniczą stronę brytyjskiej firmy zrzeszającej polskich designerów. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że portfolio strony przepełnione było pracami, które userzy digartu wrzucali wcześniej do serwisu. Słuszne podejrzenie moderatora, że ma do czynienia z nieuprawnionym korzystaniem z tychże prac, znalazło szybko uzasadnienie w wiadomościach userów, którzy owe - niezłe zresztą - projekty popełnili.

Zwykła informacja na forum przerodziła się w wielostronnicową dyskusję (w której zresztą wypowiedział się człowiek rzekomo z ramienia wspomnianej brytyjskiej firmy; rzekomo, bo czytając jego wypowiedzi odniosłam wrażenie, że oto ktoś sobie żywcem jaja robi).

Userzy digartu błyskawicznie zaczęli śledzić net w poszukiwaniu śladów działalności brytyjskiego przedsiębiorstwa i natrafili na przeróżne znaki wskazujące na nieuczciwe wykorzystanie cudzych projektów. Atmosfera tego wątku jest przepełniona poczuciem wspólnej misji, digartowcy stawiają sobie wódkę i składają się na prawników, a autorzy prac otwarcie robią sobie jaja z nieudolności tłumaczeń rzekomo odpowiedzialnego za tę akcję Polaka na wyspach. Na co dzień raczej smutne, pełne śmieciowych wątków forum stało się tym razem miejscem wspólnego działania.

Łezka się w oku kręci na wspomnienie sprawy Elizy Michalik.

~ autor thuringwethil w dniu listopad 8, 2007.

Napisz odpowiedź