:: gożdzikowa rewolucja, czyli operator nie jest zobowiązany do rozpowszechniania przekazanego materiału ::

Maciej Lewandowski, jeden z najbardziej szanowanych przeze mnie oddolnych autorów (a czytam ich wielu), od którego ciągle się uczę, oraz Robert Dorabiała, człowiek, który nie tylko zachwyca mnie nieodmiennie swoim spokojem, mądrością, stonowaniem, rozsądkiem i ciepłem, ale również kiedyś pomógł mi osobiście w trudnej sprawie, nie widząc mnie na oczy – wiadomosci24 zaliczają właśnie wielki kryzys w społeczności, którego jednym z objawów jest odejście tych dwóch autorów. Prawdopodobnie odejście ich (i kilku innych osób) nie spowoduje jakiegoś zachwiania czy zaburzenia w samym serwisie, jednak nieodmiennie wzbudza wielkie emocje wśród wielu uczestniczących w tej sytuacji i obserwujących ją osób. Emocje tak silne, że nawet ja chcę zabrać głos.

Deklaratywnie poszło o regulamin. W telegraficznym skrócie, serwis wiadomości24.pl nie reguluje kwestii posiadania przez autora zdjęcia jako warunku publikacji tekstu, natomiast, w ramach “zasad niepisanych”, tekstów bez zdjęć nie publikuje. Stąd tekst Asena, po zmianie przez niego awatara, został w moderacji odrzucony. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że redakcja w żaden sposób nie weryfikuje danych podawanych przez rejestrujących się i publikujących autorów. Zakładam, że część autorów publikuje pod fałszywymi danymi. Być może się mylę.

Na forum wiadomosci24 oczywiście od razu zawrzało, z efektem kuli śniegu. Co najmniej kilka wątków rozmów zahaczyło o inne kwestie, także nie uregulowane regulaminowo. Na przykład o kwestie publikacji w w24 materiałów, które ich autor opublikował już w innym miejscu, np. na własnym blogu. Ale także o zabrane z sieci zdjęcia, które jeden z autorów opublikował pod swoim nazwiskiem, podając niejasne w moim odczuciu wyjaśnienie, że sprawdza jedynie, czy sprawa zamieciona zostanie pod dywan. Wszak w jego doświadczeniu, niewielu administratorów decyduje się w takim wypadku na ujawnienie sprawy.

A potem wylało się na całego. Wyszło na jaw wiele spraw, które redakcja zmiotła pod dywan. Wielu autorów spontanicznie i dosadnie skrytykowało politykę serwisu. Inni założyli swoje wątki, w których krytykują decyzję autorów o odejściu. Jeszcze inni zwyczajnie trollują, usiłując zebrać część sławy dla siebie. Wątki się mnożą. Nowi zapewne nie wiedzą, co jest grane. Spodziewam się, że duża część komunikacji odbywa się pod stołem. Część sama redakcja ujawnia (prowokuje to pytanie o kwestie tajemnicy korespondencji, ale nie mnóżmy wątków). To z pewnością nie jest dla redakcji łatwa sytuacja. Stawiając się w ich miejscu, wiem, że miałabym niemały orzech do zgryzienia.

Tyle, że zasadzie, wg mnie, nie poszło wcale o ten nieszczęsny regulamin, bowiem znając Maćka i Roberta, byliby skłonni wstrzymać się z odejściem do czasu załatwienia sprawy. W istocie poszło o podejście redakcji do autorów. A to coś, czego redakcja zdaje się nie widzieć.

Skutki tego kryzysu, oprócz odejścia kilku osób, prób zdyskredytowania osób ujawniających nieścisłości w regulaminie i postawie redakcji, emocji wylewających się ze stron w24, zamiany wielu awatarów na goździki, którymi przed odejściem posługiwał się Maciek, będą prawdopodobnie żadne. Ot, kilku odeszło, kilku przyjdzie, dla wielu nie będzie to miało znaczenia.

Powtarza się – choć w poważniejszym wymiarze – sprawa kryzysów w społecznościach, które dotąd w Polsce nie były zbyt wyraźne ani powszechne. Zresztą, pisałam o w24 już poprzednio, w podobnym kontekście. Część społeczności aktywnie protestuje, kierując emocje w stronę administratorów. Część próbuje mediować i znajdować rozwiązania merytoryczne i zdroworozsądkowe. Część występuje otwarcie po stronie administratorów. Większość nie ma zdania i siedzi cicho.

Niezależnie od wielu możliwych scenariuszy, jak w każdej tego typu sytuacji, pałeczka jest po stronie administratorów. Nie ma co tego oceniać, wartościować – tak po prostu jest, że to redakcja powinna poradzić sobie z tą sprawą bez szkody dla społeczności i serwisu.

Myślę o tym, mając na uwadze swoje przekonanie – że kwestie biznesowe to nie wszystko. Bez wątpienia utrata kilku liderów opinii – choć nie przełoży się zapewne na spadek w statystykach i dochodach – spowoduje znaczące obniżenie poziomu publikacji i dyskursu. Pomijam już, że dla mnie (i zapewne dla wielu) w24 bez Maćka i Roberta to nie to samo

Nie wiem, co bym zrobiła. Wiem jednak, czego bym nie zrobiła. Nie napisałabym do autora, który wytyka mi regulaminowe nieścisłości, że “operator nie jest zobowiązany do rozpowszechniania przekazanego materiału. Odmowa rozpowszechniania nie wymaga uzasadnienia”.

Wciąż myślę o tej sprawie. Napiszę więcej, gdy dojdę do jakichś wniosków.

~ - autor: thuringwethil w dniu Październik 3, 2008.

Odpowiedzi: 3 to “:: gożdzikowa rewolucja, czyli operator nie jest zobowiązany do rozpowszechniania przekazanego materiału ::”

  1. Nie wiem jak to skomentować, byłaś zbyt łaskawa w opisie mojej osoby.
    Co do konfliktu, nowy dzień nowe argumenty.

    Paradoksalnie konflikt z redakcją dotyczył wiarygodności.
    Paradoksalnie, bo redakcja życzyła sobie Imienia, Nazwiska, Miasta i Fotki.
    A ja twierdziłem, że to fikcja, i redakcja powinna wziąć na siebie weryfikację Autorów, tak by mogła wyraźnie powiedzieć, że Autor jest znany redakcji. Rozwijając ten wątek twierdziłem, że fotografia i miasto są zbędne – że imię i nazwisko podane do publicznej wiadomości to wystarczająco duże ustępstwo przy poważnej pracy jak dziennikarstwo (choćby nieodpłatnej).

    Dzisiaj na czołówce w24 wisi ciekawy artykuł Tymka Wołodźko: Dziennikarstwo obywatelskie a rzetelność ( http://www.wiadomosci24.pl/artykul/77760.html ).
    Zasadniczo chodzi o to, że portal iReport.com opublikował informację o zawale Steve Jobs’a z Apple. Sarah Perez w artykule na portalu ReadWriteWeb.com pyta w śródtytule (But who are these citizen journalists? And how easy is it to become one?) W moim tłumaczeniu, Kim w ogóle sa dziennikarze obywatelscy, i jak łatwo zostać jednym z nich.

    U nas odpowiedź padła by taka: przecież widać na fotce.

  2. być może trochę off topic – uważam, że Polskapresse, w której strukturę wchodzą gazeta znana mi od środka nieco – słynie z drenowania wszelkich okazji do podniesienia zysku i poczynienia oszczędności. w gazetach papierowych działo się to (i pewnie dzieje nadal) kosztem socjalnym pracowników. świadomość tego przekłada mi się na sytuację tzw. dziennikarzy obywatelskich w portalu wiadomosci24. moim zdaniem to mięso armatnie, lud czarnoroboczy wykonujący darmową fuchę na rzecz giganta. stąd moja niechęć do wszelkich platform tzw. dziennikarstwa obywatelskiego. stoją za nimi giganci sieci i mediów, których jedyną intencją jest pozyskiwanie rynku, odbiorców, zysku, tworzenie wiernych społeczności skupionych wokół i tworzących “ruch w interesie”. zagospodarowywanie dziennikarstwa obywatelskiego przez korporacje, koncerny itp., uważam za nieuczciwe i fatalne w dalszych skutkach.

  3. errata – “wchodzą gazety znane mi od środka” miało być ;)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.